Filmy na poprawę humoru

film komediowy

Uwielbiamy z mężem oglądać filmy. Czasem mamy ochotę na coś ambitniejszego, czasem na wyciskacz łez, a czasem na jakąś historię na poprawę nastroju. Zawsze wtedy sięgamy po filmy o superbohaterach, komedie (rzadziej komedię romantyczną, bo moja druga połowica nie jest szczególnym fanem takich historii). Ostatnio, dzięki obecności dzieciaków odkryliśmy też urok animacji. Dziś przedstawiamy Wam filmy na poprawę humoru, które często goszczą w naszym domu.

 

Ania: Moje filmy na doła to najczęściej historie romantyczne z happy endem. Uwielbiam klasyczne komedie romantyczne takie jak „Telefon towarzyski”, „Sabrinę” „Śniadanie u Tiffaniego” z boską Audrey Hepburn – uwielbiam też komedię z jej imienniczką Audrey Tautou w roli „Amelii”. Z nowszych komedii romantycznych mogę Wam polecić „Narzeczonego mimo woli” z Julią Roberts i Ryan’em Reynolds’em oraz tegoroczną świeżynkę „Jak romantycznie”, która jest parodią komedii romantycznych, choć wciąż taką komedią pozostaje – z pewnością ubawi każdego, kto lubi ten gatunek.

 

Tomek: Jeśli mam ochotę na lekki film na wieczór, to najchętniej włączam wtedy, któregoś z Batmanów w reżyserii Christopher Nolan z fenomenalnym w tej roli Christianem Bale. Nieważne czy to Batman:  Początek, Mroczny Rycerz czy Mroczny Rycerz Powstaje. W każdej części znajdziecie mnóstwo scen akcji na najwyższym poziomie i jak to u Nolana bywa fabuła choć może pozornie wydawać się banalna potrafi widza zaskoczyć. Uwielbiam Batmana, bo to superbohater bez supermocy, choć po zastanowieniu trzeba stwierdzić, że supermocą Batmana są: pieniądze.

 

Razem: Wspólnie najczęściej sięgamy po komedie francuskie. Bawi nas ogromnie tamtejszy humor, dlatego „Za jakie grzech dobry Boże” (obecnie w kinach możecie obejrzeć drugą część), „Babcia Gandzia”, czy „Czym chata bogata” to dla nas najlepszy sposób na doła.

 

Z dzieciakami: Nasze dzieciaki często jeszcze mają kłopot z wytrwaniem 1,5h seansu przed telewizorem. Co innego w kinie – polecamy Wam zabieranie dzieciaków przed duży ekran, to fascynujące, kiedy siedzą jak zaczarowane przez tyle czasu. Jednak wiadomo, do kina nie zawsze da się wyjść, dlatego na domowe seanse polecamy „I w głowie się nie mieści”, „Jak wytresować smoka”, „Epokę lodowcową” czy „Zaplątanych” to animacje przy których doskonale bawią się zarówno dzieci, jak i dorośli.

 

Animacje nie (do końca) dla dzieci: Zastanawialiśmy się nad umieszczeniem tutaj „I w głowie się nie mieści”, ale ostatecznie ponieważ nasze dzieci długo wytrzymują na tym filmie trafił do poprzedniej kategorii. Z „bajek” dla dorosłych polecamy Wam japońskie animacje: „Ruchomy zamek Hauru” i „Księżniczkę Mononoke”, „Cowboj Bebop”, „Wilcze dzieci” czy „Perfect Blue”.